W praktyce obrotu gospodarczego często dochodzi do sytuacji, w których jedna ze stron umowy pobiera zaliczkę, a następnie nie realizuje swojego zobowiązania i nie zwraca otrzymanych środków. Dla wielu osób naturalnym odruchem jest wówczas przekonanie, że doszło do przestępstwa oszustwa.
Najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego (Wyrok SN z 17.06.2025 r., III KK 216/25) pokazuje jednak wyraźnie, że taka sytuacja – choć niewątpliwie problematyczna i często dotkliwa finansowo – nie zawsze stanowi czyn zabroniony na gruncie prawa karnego.
Kiedy mamy do czynienia z oszustwem?
Przestępstwo oszustwa polega nie tylko na tym, że ktoś ponosi stratę majątkową. Kluczowe znaczenie ma sposób działania sprawcy.
Aby mówić o oszustwie, konieczne jest, by sprawca:
- wprowadził w błąd drugą stronę,
- wykorzystał jej błąd,
- albo wykorzystał jej niezdolność do właściwego zrozumienia sytuacji.
Innymi słowy, istotą oszustwa jest świadome posłużenie się fałszem lub manipulacją, które prowadzą do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem przez pokrzywdzonego.
Sam brak wykonania umowy to za mało
Sąd Najwyższy w swoim rozstrzygnięciu jednoznacznie wskazał, że samo pobranie zaliczki i niewywiązanie się z umowy – nawet połączone z brakiem jej zwrotu – nie oznacza automatycznie popełnienia przestępstwa oszustwa Tego rodzaju sytuacja co do zasady stanowi nienależyte wykonanie zobowiązania, a więc problem z zakresu prawa cywilnego, a nie karnego.
Przykład ze sprawy rozpoznanej przez Sąd Najwyższy
Sprawa dotyczyła przedsiębiorcy, który pobrał od klienta zaliczkę na wykonanie usługi (dostawa i montaż instalacji), jednak nie zrealizował umowy i nie zwrócił pieniędzy.
Sąd pierwszej instancji uznał takie działanie za oszustwo i skazał przedsiębiorcę. Dopiero na etapie postępowania kasacyjnego sprawa została ponownie oceniona.
Sąd Najwyższy, podzielając stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, uchylił wyrok, wskazując, że w opisanym stanie faktycznym brak było elementu wprowadzenia w błąd, który jest niezbędny do przypisania odpowiedzialności karnej.
Granica między prawem cywilnym a karnym
Orzeczenie to wyraźnie pokazuje, że nie każde nieuczciwe lub nierzetelne zachowanie kontrahenta stanowi przestępstwo.
Prawo cywilne i prawo karne pełnią różne funkcje:
- prawo cywilne służy dochodzeniu roszczeń i naprawieniu szkody (np. zwrot zaliczki, odszkodowanie),
- prawo karne ma charakter represyjny i znajduje zastosowanie tylko w sytuacjach wyraźnie określonych w ustawie.
Gdyby każda niewykonana umowa była traktowana jako oszustwo, prowadziłoby to do nieuzasadnionego rozszerzenia odpowiedzialności karnej i przenoszenia sporów gospodarczych na grunt postępowań karnych.
Co w takiej sytuacji może zrobić poszkodowany?
Brak możliwości przypisania przestępstwa nie oznacza, że osoba poszkodowana pozostaje bez ochrony. W takich przypadkach właściwą drogą jest:
- dochodzenie zwrotu zaliczki przed sądem cywilnym,
- żądanie odszkodowania,
- ewentualnie skorzystanie z innych instrumentów przewidzianych w prawie cywilnym.
To właśnie postępowanie cywilne jest podstawowym narzędziem rozwiązywania sporów wynikających z niewykonania umowy.
W praktyce każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Jeżeli doszło do niewykonania umowy i pojawia się wątpliwość, czy mamy do czynienia z przestępstwem, czy jedynie ze sporem cywilnym, warto przeanalizować okoliczności jeszcze przed podjęciem dalszych kroków prawnych.








